Okres letni poza wymarzonym dla większości urlopem, przynosi również niepożądane efekty wzmożonego nasłonecznienia. Zwiększona ekspozycja na promienie słoneczne często skutkuje przesuszeniem skóry jak również przebarwieniami. Zazwyczaj są to problemy z którymi borykamy się przez cały rok, jednak piękna, słoneczna pogoda wyraźne je potęguje. Jak pewnie większość w Was wie, w okresie tym staramy się unikać wszelkich zabiegów estetycznych polegających na wprowadzaniu obcych substancji do skóry, gdyż grozi to wygenerowaniem kolejnych bądź nasilenie już istniejących przebarwień. Oczywiście nie mówimy tutaj o zabiegach wolumetrycznych (usieciowany kwas hialuronowy), czy toksynie botulinowej (popularny botoks), bądź implantacji nici liftingujących. Do zabiegów bezpiecznych w sezonie letnim zaliczyłbym również wampirzy lifting, pod warunkiem że będzie on podany techniką igłową, bez wspomagania się mezoterapią mikroigłową w celu spotęgowania efektów (tutaj pewnie kilka osób się ze mną nie zgodzi, aczkolwiek brak jest rzetelnych badań świadczących o indukowaniu przebarwień przez osocze bogatopłytkowe, jak również ja sam nigdy nie spotkałem się z takim przypadkiem z mojej karierze, a „trochę” tego robię).

Do najczęstszych przyczyn przebarwień zaliczyć można:

· przebarwienia posłoneczne wynikłe z nadmiernego nasłonecznienia, bądź wygórowanej nierównomiernej reakcji skóry na nasłonecznienie

· melasma, czyli ostuda – jedno z najczęstszych przebarwień. Stwierdzane jest ono głównie u kobiet, zwłaszcza po 30. roku życia. Czynniki schorzenia do tej pory nie końca są niestety wyjaśnione. Klinicznie są to nieostro odgraniczone, nieregularne, niezapalne plamy najczęściej o zabarwieniu w odcieniach brązu. Podejrzewa się, że najczęstszymi czynnikami wyzwalającymi są zaburzenia endokrynologiczne, sytuacje stresogenne, bądź zaburzenia polekowe.

· pociążowe

· plamy starcze

· pozapalne w tym np. przebarwienia potrądzikowe

· bielactwo nabyte – schorzenia o podłożu autoimmunologicznym, w A2med leczone specjalnie opracowaną autorsko metodą – w celu dokładniejszego zapoznania się z leczeniem tego schorzenia odsyłam do zakładki „Terapia bielactwa nabytego A2med

· alergiczne, w wyniku reakcji uczuleniowych na stosowane kosmetyki bądź biżuterię

· piegi, zwłaszcza spotykane u osób o jasnej karnacji, rudym kolorze włosów

· plamy soczewiczowate starcze lub słoneczne

 

Skupmy się zatem na 2 największych problemach skóry eksponowanej na promieniowanie słoneczne – mianowicie przesuszenie skóry oraz przebarwienia.

Najłagodniejszym postępowaniem jest stosowanie szerokiej gamy dobrej jakości dermokosmetyków. Zazwyczaj najskuteczniejsze dermokosmetyki możliwe są do kupienia wyłącznie od profesjonalistów zajmujących się ich leczeniem (zwane są wówczas kosmeceutykami), najczęściej są to lekarze zajmujące się medycyną estetyczną. Nie chcę w żaden sposób deprecjonować dermokosmetyków dostępnych na stoiskach aptecznych, dostępnych już chyba w większości największych sieci aptek, gdzie osoby przeszkolone doradzą i sprzedadzą preparat dostępny w aptece. Niestety widzę tutaj pewną dozę nieprofesjonalizmu, ponieważ w jaki sposób można zbadać, ocenić problem i doradzić odpowiedni preparat w aptece, niedysponującej wyodrębnionym punktem do chociażby zbadania pacjenta. Drugim problemem jest to czy pani zatrudniona na stoisku dermokosmetycznym może rzeczywiście podjąć się badania pacjenta i stawiania diagnoz? Jeśli nie jest lekarzem, to raczej nie posiada ona odpowiednich do tego uprawnień. Trzecim problemem jest konflikt interesów – mianowicie jestem gotów oddać rękę (a jako chirurgowi jest mi ona niezbędna do wykonywania zawodu), że za wszelką cenę będzie ona starać się sprzedać Wam produkt dostępny w aptece, na których oczywiście apteka (a może i dermokonsultantka) zarabia marżę. Może i znajdą się pojedyncze przypadki, gdzie klientka (bo w aptece nie może ona być zwana pacjentką – to jest wyspecjalizowany punkt sprzedaży) zostanie odesłana gdzie indziej do nieco bardziej specjalistycznej oceny, ale śmiem podejrzewać, że są to przypadki odosobnione i pojedyncze, aczkolwiek warte pochwały. Czemu więc moim zdaniem najlepiej w wyspecjalizowane dermokosmetyki zaopatrywać się w gabinetach medycyny estetycznej lub u dobrych Pań Kosmetolog (nie piszę tego w żadnym przypadku z przekąsem, moim zdaniem dobry kosmetolog to skarb, osoba posiadająca wyspecjalizowaną, wąską wiedzę z swojej dziedzinie, tym samym jest ona zdolna w wielu przypadkach udzielić na cennych porad, a jak już współpracuje z lekarzem to mamy sytuację idealną ponieważ jedno swoją wiedzą i doświadczeniem uzupełnia drugie, bo przecież lekarze wbrew opinii co niektórych nie pozjadali wszystkich rozumów i często dobry, pokorny lekarz sam zapyta dobrego kosmetologa o poradę, bo przecież co dwie głowy to nie jedna i nikt nie zna się doskonale na wszystkim). W moim mniemaniu godnymi polecenia kosmeceutykami są produkty firm Mesoestetic, czy Murier oraz jeden z preparatów firmy SkinTech.

Pierwszym problemem po okresie letnim jest cera przesuszona, zniszczona promieniowaniem słonecznym, na które narażone była praktycznie codziennie. Dlatego pierwszym krokiem do przywrócenia jej naturalnego stanu powinno być jej głębokie odżywienie i nawilżenie. Nie będę się tu rozpisywał o całej gamie dostępnych na rynku „aptecznych” czy „drogeryjnych” dermokosmetyków (często niestety prezentujących wyłącznie chwytliwe hasła i obietnice). Najszybszym i w moim mniemaniu najskuteczniejszym rozwiązaniem są opcje zabiegowe. Począwszy od mezoterapii igłowej czy mikroigłowej z preparatami opartymi głównie na nieusieciowanym kwasie hialuronowych (to właśnie on odpowiada za nawilżenie skóry, w przeciwieństwie do kwasu usieciowanego, którego używamy jako wypełniacz). Gotowych preparatów jest na rynku mnóstwo i należy pamiętać, że jak to często bywa jakość idzie razem z ceną. Preparat niskobudżetowy na pewno nie będzie miał takiej samej wartości biologicznej jak ten często nieco tylko droższy, wzbogacony o inne składniki aktywne. Tak jak wspomniałem wcześniej preparaty te można podawać zarówno drogą mezoterapii igłowej jak i mikroigłowej za pomocą specjalnego Pena. W swojej praktyce często łączę te dwie techniki, gdyż wspaniale się one wzajemnie uzupełniają działając zarówno w głębszych warstwach skóry jak i bardziej powierzchownie, oddziałując tym samym na skórę w całości. Drugim wartym polecenia zabiegiem w okresie powakacyjnym jest stary i lubiany wampirzy lifting. Dla tych, którzy nie wiedzą – podczas zabiegu pobiera się krew pacjenta, która zostaje poddana specjalnej preparatyce, a następnie frakcja osocza bogatopłytkowego podawana jest w miejsce docelowe, aby tam uwolnić szereg płytkowych czynników wzrostu. Zabieg bardzo bezpieczny, zwłaszcza dla alergików, o dobrej renomie i udowodnionych już nieraz efektach w przeciwdziałaniu procesów starzenia. Praktycznie wszystkie okolice ciała możemy poddać tym zabiegom, jednak z przyczyn oczywistych do najczęstszych regionów należy twarz, szyja, dekolt i dłonie.

Gdy skóra traci na napięciu i staje się zwiotczała mamy również kilka sposobów do walki z tym problemem. Jednym z nich jest preparat ProfHilo, nagradzany wielokrotnie za swój potencjał i efekty. Zabieg jest prosty i mało uciążliwy – skoncentrowany preparat podaje się w 10 miejsc na twarzy, a ten w przeciągu najbliższego czasu nawilża, rewitalizuje skórę oraz przede wszystkim podnosi owal twarzy nadając jej typowo kobiecy kształt. Drugim zabiegiem wartym polecenia jest Linerase, czyli śródskórne podanie wysokoskutecznego atelokolagenu. Zabieg przeprowadza się jednorazowo na twarz, szyję, dekolt i dłonie. Kolagen po wprowadzeniu śródskórnym powoduje stymulację własnych fibroblastów do syntezy kolagenu i elastyny, dojrzewanie komórek będących prekursorami fibroblastów, co dodatkowo wzmacnia efekt. Sam w sobie atelokolagen również poprawia sprężystość i jakość skóry, jak również pomaga w walce z przebarwieniami.

Inną wartą wspomnienia metodą poprawy jakości skóry jest mozeterapia igłowa gotowymi preparatami z wyższej półki, czyli tzw. softfillerów, jak Cytocare S Line, gama produktów Aquashine, czy Princess. Tutaj preparat dobiera się ściśle pod rodzaj skóry i problem w jakim się zmagamy, gdyż są one stosowane zarówno w głębokim nawilżeniu, rejuwenacji czy walce z przebarwieniami. Ciekawym sposobem na walkę z ubytkiem wolumetrycznym w połączeniu z przebarwieniami jest wykorzystanie preparatów hydroksyapatytu wapnia w połączeniu z cysteiną i glutationem – zapobiega to procesowi starzenia skóry i ubytku tkanki podskórnej oraz hiperpigmentacji związanej z ekspozycją na nadmierne nasłonecznienie czy spowodowanej czynnikami hormonalnymi.

Przechodząc tym samym do drugiej części artykułu, czyli drugiego problemu związanego z nadmiernym nasłonecznieniem, warto wspomnieć o szeregu zabiegów przeznaczonych stricte do tego celu. Jak w przypadku głębokiego nawilżenia mamy również całą gamę preparatów do mezoterapii igłowej i mikroigłowej skierowanej właśnie na walkę z przebarwieniami, jak Dermaheal SB, Dermaqual GSH+C1000, Dermaqual MesoGlow, Promo Italia White In, czy Esthetic Dermal RRS HA Whitening. Wcześniejszych zabiegów opisywał ponownie nie będę, gdyż dotyczą one tego samego i z powodzeniem można je wykorzystywać również w tym celu.

Preparatami, a raczej zestawami, odznaczającymi się bardzo dobrymi efektami miejscowymi są oczywiście znane od dawna Cosmelan czy Dermamelan. Są to zestawy preparatów, których część wykorzystuje lekarz w gabinecie podczas zabiegu, a drugą część jako wyprawkę pacjent dostaje do domu w celu kontynuacji leczenia. W A2med stosujemy najnowszy Dermamelan z rozszerzonym pakietem do kontynuacji terapii w domu przez pacjenta. Jest to przykład jak wprowadzenie niekiedy drobnej zmiany może pozytywnie wpłynąć na końcowe efekty leczenia. Wysoce uznany przez wielu specjalistów preparat doczekał się udoskonalenia, na które patrzymy osobiście z dużym entuzjazmem.

No i oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie zawarł paru rad dla potencjalnych pacjentek (niekoniecznie moich). Nie dajcie sobie sprzedać kremu z osoczem bogatopłytkowym – to nie działa, a może zaszkodzić, zwłaszcza w tak wrażliwym okresie. O tym dlaczego uważam tak a nie inaczej napisałem osobny artykuł opublikowany dnia 22/10/2017 pt.”Dlaczego kremu z osoczem bogatopłytkowym i wspólne iniekcje PRP z preparatami kwasu hialuronowego nie działają.” Chętnych zapraszam do lektury. Pamiętajcie, również o Waszym bezpieczeństwie – czy osoba jest lekarzem, czy posiada zestaw przeciwwstrząsowy i umie z niego korzystać (w przypadku reakcji alergicznej może to uratować Wam życie), czy osoba wykonująca zabieg przestrzega norm higieny, oraz czy ceny zabiegów nie odbiegają za bardzo od innych gabinetów (może to świadczyć o preparatach słabej jakości, nieoryginalnych lub po prostu starych). Czasem oszczędność kilku złotych może okazać się zgubna, o czym również możecie poczytać w zakładce Okiem Eksperta z cyklu „poprawki po innych”… I na sam koniec – jeśli nie jesteście do czegoś w 100% przekonane po rozmowie w lekarzem, wstrzymajcie się z decyzją i prześpijcie z tematem. Nie oznacza to, że ma on złe intencje, czy chce Was naciągnąć na niepotrzebny zabieg, tylko nie zawsze wszystko da się przekazać w prosty sposób wyjaśniając wszystkie wątpliwości. Przecież zawsze po podjęciu decyzji możecie wrócić.

Pozdrawiam,

lek. Kamil Jaszczyszyn